Facebook      


  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Na ryby, czy po ryby? Oto jest pytanie!

#1
Nie raz spotkałem się z zarzutem, że skoro nie przywożę ryb do domu, to po co w ogóle jeżdżę na ryby? A to, że nie przywożę wcale nie oznacza, że nie łowię. Ale po kolei… W mentalności wielu osób, często tych z najbliższego otoczenia czyli rodziny, funkcjonuje utarty mechanizm polegający na tym, że jeśli złowimy rybę, to należy ją przywieźć na przysłowiową kolację. Jednak tutaj pojawia się podstawowe pytanie: jeździmy po ryby, czy na ryby? Mówiąc za siebie, odpowiem: na ryby! Dlaczego? Powodów jest conajmniej kilka:

Po pierwsze - wędkarstwo w swej istocie polega na łowieniu, ale dla mnie jest czymś więcej. Pozwala spędzać czas na łonie natury, pośród śpiewu ptaków i szumu wody. Pozwala zapomnieć o niepowodzeniach w pracy. Jest swoistym narkotykiem. Może nie uzależnisz się od pierwszego razu, jednak jeśli poczujesz bluesa na którejś z kolejnych wypraw, to przepadłeś. Stawia przed nami wiele wyzwań i to chyba jest najfajniejsze.

Po drugie - jest spora grupa wędkarzy, którzy jako naczelną zasadę wędkarską wyznają hasło „Złów i wypuść” czy jak to nowocześnie brzmi z angielskiego „Catch and release”. Niby fajnie, cel szczytny. Łowimy i wypuszczamy, żeby nie zabijać. Choć ktoś złośliwy powie, to jak to, łowisz dla zabawy? Żywe stworzenia ranisz haczykiem, tylko po to żeby na piedestał wynieść własne ego, jakim to wspaniałym łowcą jesteś, ale szlachetnym, bo przecież nie zabijasz!

Po trzecie - patroszenie ryb. W sumie nie zbyt przyjemna czynność. Człowiek się upaćka krwią, wkoło mnóstwo rybich łusek. Pół biedy jak jest na to czas i miejsce, ale wyobraźmy sobie sytuację, że kończymy wędkowanie, trzeba gonić do roboty na drugą zmianę, a do tego jeszcze dzień upalny. Nie… Lepiej pstryknąć pamiątkową fotkę i mieć czyste sumienie. Zresztą nie tylko sumienie, ręce też! W końcu nie jest tak łatwo pozbyć się rybiego zapachu, a tu w pracy Pani Jola do której mamy słabość… Trzeba by ją omijać szerokim łukiem!

Po czwarte… i po piąte… itd… Powody można mnożyć. Jednak nie o to chodzi. Ważne jest, by sobie odpowiedzieć na pytanie, czy ryba którą złowię musi bezwzględnie trafić na patelnie, albo co gorsza do zamrażarki, albo co jeszcze bardziej gorsza jako podarunek dla sąsiada? Odpowiedź może być jedna: nie. Chociaż przyznam się bez bicia, że zdarza mi się zabrać złowionego okonia, sandacza, szczupaka… I owszem, czasami zamrożę. Natomiast sąsiadom nie rozdaję. Dlaczego? Bo nie zabieram więcej niż potrzebuję, a moje potrzeby nie są wielkie, ot raz na jakiś czas zjeść świeżego sandacza w śmietanie czy smażonego okonia samodzielnie przygotowanego. Oj, ślinka cieknie…

Z drugiej strony weźmy pod lupę Kolegów, którzy jadą na wyprawę wędkarską do Norwegii. Myślę, że w większości przypadków są to wyprawy na ryby, ale i po ryby. W końcu trudno się dziwić. Jest motywacja przed rodziną, bo skoro tyle kasy poszło, zwykle kilka tysięcy złotych, to przynajmniej żarcia na kilka miesięcy będzie! Pomijając drobny szczegół dozwolonych limitów. To samo zresztą dotyczy wypraw nad rodzimy Bałtyk. Wydatek mniejszy, ale i doznania wędkarskie mniejsze, chociaż skrzynie wypełniane dorszami po brzegi. Pod warunkiem, że trafimy na dobre brania.

Jak się okazuje, odpowiedzi na zadane w tytule pytanie może być wiele i nikogo nie należy potępiać, jednak pamiętajmy by zawsze zachować zdrowy rozsądek i umiar.
Odpowiedz

#2
Ja zazwyczaj na ryby jeżdżę a nie po ryby.
Odpowiedz

#3
I tak trzymać  Smile
Odpowiedz

#4
Rozumiem jak się wyciągnie pokaźną rybkę to można przywieść, ale malutkich nie ma co niech na spokojnie wyrosną Smile
Odpowiedz

#5
po ryby to można do TESCO chodzić Tongue
<!-- m --><a class="postlink" href="https://retrokicks.pl/">https://retrokicks.pl/</a><!-- m -->
Odpowiedz

#6
Niestety, nie wszyscy to rozumieją. Dla wielu wędkarstwo wciąż jest zdobywaniem pożywienia, tudzież korzyści materialnych z tym związanych.
Odpowiedz

#7
Ale teraz już chyba mniej ludzi tak uważa, wydaje mi się że bardziej traktują to jako hobby a nie źródło pożywienia.
Odpowiedz

#8
Owszem, jest grupa wędkarzy, którzy podchodzą do wędkarstwa rozsądnie, ale myślę, że wciąż jest to mniejszość.
Odpowiedz


Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości


  © 2017 wedkarstwo.opole.pl  
Polskie tłumaczenie © 2007-2017 Polski Support MyBB
Silnik forum MyBB, © 2002-2017 MyBB Group.